Córcia kończy niedługo 14 miesięcy i od pewnego czasu napada na nas etapami horror wyrzynanych ząbków.
Za pierwszym razem kiedy Mała nagle z dnia na dzień obudziła się zakatarzona byłam pewna, że to przeziębienie. Jednak kiedy za każdym razem z katarem pojawiał się ząb byłam już pewna, że po prostu w ten sposób to przechodzi.
Wkroczyła w magiczny dla siebie czas, bo dzieciaki w drugim roku życia nie tylko przełamują barierę motoryki ale też mowy. Do tego dochodzą wyrastające zęby, pierwsze próby korzystania z nocnika. Wszystko to jest dla dziecka ogromem wrażeń, dlatego jeśli można warto choć ząbkowanie w jakikolwiek złagodzić.
Znane mi metody :
- schłodzone żelowe gryzaki
- drewniane kopystki (to daje Małej największą ulgę)
- żele chłodzące dziąsła
- w ostateczności środek przeciwbólowy
Generalnie Mała gryzie i wkłada do buzi co popadnie, dlatego bardzo uważam co znajduje się w zasięgu jej małych łapek.
Na tym etapie bowiem to już nie jest tylko i wyłacznie chęć poznania owego przedmiotu poprzez smakowanie, ale ulżenie sobie w cierpieniu.
Mała na przykład kiedy znajduje na podłodze papierek nawet nie próbuje włożyć go do buzi, od razu niesie go do mnie zebym wyrzuciła. Wie że to nie przyniesie jej upragnionej ulgi.
Kilka dni temu zdziwił mnie bardzo fakt, że córcia znów ma katar. Przecież właśnie wyszły jej dolne dwójki (z czego jedna jeszcze nie do końca) i co? Znowu zęby? Które?
Obejrzałam na tyle ile mogłam miejsca gdzie powinny być trójki i niczego podejrzanego nie znalazłam. Postawiałm na fakt, ze Mała miala ostatnio kontakt z chorą kuzynka i pewnie sie zaraziła.
Wczoraj jednak podczas wygłupów zauważyłam na górnym, prawym dziąśle zaczerwienienie i małą kropkę.....Okazuje się, że wychodzi jej czwórka.
Wyszperałam w necie kolejność wyrzynania się ząbków i faktycznie - zazwyczaj czwórki wychodzą przed trójkami.
Zawsze miałam ochotę upichcić coś z własnoręcznie zrobionego ciasta francuskiego. Nigdy jednak nie starczyło mi odwagi, żeby sie za nie zabrać, więc kupowałam zawsze gotowe. Do czasu.
Ostatnio znalazłam na jednym z kulinarnych blogów przepis ilustrowany zdjęciami, zabrałam sie więc do pracy i muszę powiedzieć, że nie taki diabeł starszny jak go malują.
Ciasto wyszło pyszne a farsz którym go obdarowałam smakował wyśmienicie.
Przepis na ciasto francuskie pochodził ze strony : http://mojewypieki.blox.pl/2007/06/Ciasto-francuskie-krok-po-kroku.html
Francuskie pomodorro
Farsz :
- pomidory z puszki
- 2 ogórki kiszone
- kiełbasa śląska
- przyprawy : zioła prowansalskie, bazylia, sól
- odrobina bułki tartej
2. Ciasto francuskie rozwałkowujemy na grubość 0,5 cm i tniemy na paski podobnej szerokości.
3. Następnie wykrawamy z ciasta prostokąty i układamy na nich farsz.
4. Ciasto zlepiamy wedle własnego uznania. Nie będzie z tym problemów ponieważ masa jest bardzo giętka i lepka - idealna do lepienia.
5. Układamy gotowe na posmarowaną tluszczem blachę (wszędzie czytałam, żeby kłaść na papier do pieczenia, ale na tłuszczy łatwo odchodza od blaszki a do papieru się przypiekają) i pieczemy ok. 15-20 min w 200*C
Dzisiaj o 14:00 dowiedziałam się jakie fimy zostały nominowane do Oscarów 2012.
Ze zniecierpliwieniem czekałam czy film "W ciemności" Agnieszki Holland dostanie tę szansę.
Udało się!
Film został nominowany w kategori FILM NIEANGLOJĘZYCZNY
Trzymam kciuki za finał pod koniec lutego.
Byłoby cudowanie zobaczyć magiczną złotą figurkę w rękach rodaków.
Holland to nie jedyne polskie nazwisko pośród tegorocznych nominowanych. Szanse ma również janusz Kamiński za zdjęcia do filmu "Czas wojny" w reżyserii Stevena Spielberga.
Ciekawa jestem czy moja córeczka będzie też tak szybko mówić jak ja i moje siostry.
Na razie nie wypowiada za dużo słów, za to rozumie wszystko co się do niej mówi.
Ma jednak kilka określeń, których się już nauczyła.
Tata - "taata"
Pies - "uh uh uh"
Kura - "ko ko ko"
Krowa - "uuuuuuu"
Ptaki - "bububu"
Dziecko - "dzici"
Daj - "da"
Postanowiłam poraz pierwszy zrobić tort w stylu angielskim na urodziny mojej siostry. Długo szukałam przepisu na masę cukrową, która byłaby plastyczna, miękka i łatwa w przygotowaniu. W końcu dowiedziałam się, że trzeba wykorzystać pewien patant by wszystko poszło jak z płatka :)
BISZKOPT
9 jaj
1,5 szkl. cukru
1,5 szkl. mąki tortowej
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
3 łyżki kartoflanki
MASA CUKROWA
400 g cukru pudru
2-3 łyżeczki żelatyny
30 ml wody
2-3 łyżeczki margaryny np. Planta, Kasia
50 g glukozy
DODATKI
wódka
cytryna
puszka brzoskwiń
wstążka
Z racji tego, ze tort angielski robiłam pierwszy raz i nie chciałam zepsuć masy cukrowej, masę do przełożenia biszkoptu zrobiłam z paczki.
Wykonanie:
Biszkopt
1. Oddzielamy białka od żółtek i ubijamy pianę dodając powoli cukier. Dalej miksując dodawać po jednym żółtku.
2. Mąkę tortową, proszek do pieczenia i kartoflankę przesiać (unikniemy wtedy grudek a ciasto będzie bardziej puszyste) i dodawać stopniowo do masy białkowej delikatnie mieszając łyżką drewnianą (nie używać miksera!)
3. Tortownicę o średnicy 26 cm wysmarować tłuszczem i posypać bułką tartą lub mąką.
4. Ciasto przełożyć do formy i piec 30 min w 180 *C. Pod koniec pieczenia sprawdzić drewnianym ptyczkim czy ciasto jest suche.
Przepis wystarcza na wykonanie totru z 3 blatów biszkopta.
Masa cukrowa
1. W małym rondelku podgrzewamy 30 ml wody i wsypujemy żelatynę ciągle mieszając b nie doprowadzić do wrzenia.
2. Ściągamy garnuszek z palnika i wsypujemy do żelatyny glukozę, mieszamy energicznie i znów stawiamy garnuszek na palniku dodając margarynę cały czas mieszając.
3. Kiedy margaryna się rozpuści, ściągamy rondelek z palnika i mieszamy jeszcze przez chwilę by uzykać jednolitą, gładką konsystencję.
4. Wlewamy rozpuszczone składniki do większej miski i partiami wsypujemy cukier puder, zagniatając energicznie masę.
5. Po wstępnym zagnieceniu radzę dodać jeszcze pół łyżeczki margaryny, by masa stała sie plastyczna i gładka. Ja pierwszą swoja masę robiłam bez tłuszczu i w rezultacie była brzydka popękana.
6. Masę dzielimy i dodajemy do kawałków barwniki wedle upodobań.
Ja korzystam z barwników Wilton, są dość drogie ale kolory i rozprowadzenie obłędne.
Przygotowanie
1. Biszkopt przekrewamy na 3 części.
2. Z połówki cytryny wiciskamy sok, mieszamy go z wodą i kieliszkiem wódki.
Polewamy roztworem każdy blat biszkoptu. Będzie mokry i kwaskowy.
3. W międzyczasie ubijamy krem tortowy dodając do niego masła. Mamy wtedy pewność, że masa cukrowa się nie rozpuści przy kontakcie z kremem.
NIGDY nie kładziemy masy cukrowej na BITĄ ŚMIETANĘ!
4. Masę wykładamy na pierwszy blat. Na kremie układamy kawałki brzoskwiń.
5. Na brzoskwinie układamy kolejny biszkoptowy blat i polewamy go mieszanką cytryny, wódki i wody.
6. Biszkopt znów smarujemy kremem i wykladamy brzoskwiniami.
7. Ostatni blat kładziemy na wierzch i cienko smarujemy pozostałym kremem.
8. Rozwałkowujemy masę cukrową na grubość 1-2 mm
9. Układamy ją na wierzchu i obcinamy nadmiar z brzegów.
Efekt końcowy zależy tylko i wyłącznie od nas :)
piątek, 18 maja 2012
Licznik odwiedzin: 178 (wersja testowa)